Logowanie

Gościmy

Odwiedza nas 72 gości oraz 3 użytkowników.

  • Tomcat
  • Joannap
  • Pieta
Witamy, Gościu
Username: Password: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Kicking asphalt 2020

Kicking asphalt 2020 23 Lut 2020 09:33 #79511

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Joannap napisał:
[...] jak się udaje płynnie zjechać, to dopiero jest radocha.

Brawo i gratuluję! :)

A jeśli byś chciała dramatyczne postępy poczynić, to trzeba po prostu się stawiać w trudniejszych sytuacjach i najlepiej współpracować z instruktorem. Po sobie widzę, że to najlepsza metoda.
Dotyczy także rolek ;)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 23 Lut 2020 09:47 #79512

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Nie 23 lut 20

Pawła nie było i trening był ociupinkę bardziej lajtowy. Ale tylko ociupinkę. Rozgrzewka porządna – była. Zacięty mecz unihokeja podczas którego można płuca wypluć – był. Rozjeżdżenie w grupie (lub za grupą, jak ktoś, czytaj: ja, nie mógł się utrzymać) – było. Skating ABC w niskiej pozycji – było. Ale tylko jeden raz wszystkie ćwiczenia, co zsumowało się do 23 minut. A już ostatnio mieliśmy połowę więcej. Potem jeszcze raz rozjeżdżenie i na dobicie dwa sety w siatkówkę.

Podczas jazdy w niskiej w zasadzie nie czułem problemu, ale nałożyło mi się to na zmęczenie po nartach i rankiem jestem konkretnie wypruty. Trzeba coś odpocząć. Może w ramach odpoczywania wyskoczę na basen? Od pewnego czasu chodzi za mną. Dawno mnie tam nie widzieli.

Sezon halowy powoli się zbliża do końca. Co udało się zrobić to udało się zrobić. Jest stabilność, w łukach też. Można jechać na jednej nodze w niskiej pozycji i nie ma problemu. To samo z przysiadami na jednej i nawet z lekkimi podskokami, chociaż tutaj jeszcze głowa hamuje. Jest dużo większa siła. Jest wychodzenie biodrem. Mnóstwo rzeczy jest do przodu. Ale co się nie zmieniło, to to, że ciągle mi pociąg odjeżdża. Już nie wiem o co chodzi… „Kliknie” coś kiedyś, czy nie?

Może na zmianę pogody mnie negatywne myśli nachodzą? Aktualnie pada z przerwami jedynie na siąpienie i dla odmiany ewentualnie zacinanie deszczem.

Zmęczony, czy nie, za chwilę muszę się zebrać i pojechać do stadniny po starszą córkę. Ciekawy jestem przez co dzisiaj skakała…
Ostatnio zmieniany: 23 Lut 2020 10:00 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 24 Lut 2020 14:17 #79514

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Luzak19:57 napisał:
Tomcat napisał:
Już wiem kto w kombinacji narty+rolki, jest DEBEŚCIAK..

Ola Szymkiewicz? :)
Dominik Kułaga? :)
Zby Major? :D

W/w są hardkory i na rolcach i na nartach pocinają jak szaleni.

Cała 4-ka B).

Dobra, dobra. Na nartach jak na rolkach: weryfikuje prędkość.
Weźmy choćby tą sobotnią Śnieżnicę. Moja najwyższa prędkość: około 51 km/h. Rekord trasy ze Stravy to średnia 87 km/h. Cytowani wyżej jak jeżdżą to bliżej im do tej ostatniej wartosci, niż do pierwszej. :)
Rzecz w tym, że nie aspiruję do ich grona. Zacząłem jeździć tak ze 23 lata za późno (miałem wtedy 26 lat).
Ostatnio zmieniany: 24 Lut 2020 21:14 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 24 Lut 2020 21:13 #79518

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Pon 24 lut 20

Rankiem odpoczynek po ciężkiej, burzowej nocy z zerwaną linią przesyłową i brakiem prądu.

Za to wieczorem hulanki: abs + core z Felixem. Te straszne ‘ins and outs’ trochę lepiej. Ból zmęczonych mięśni podczas ćwiczeń traci na intensywności i wtedy można mimo dyskomfortu dalej je wykonywać. Chyba o to generalnie chodzi i to znak jakiegoś tam wzmocnienia.

Ale i tak ćwiczenia z Felixem wymiękają przy plankach. Tym razem była progresja drugiej serii. Pierwsza została na długości z ostatniego razu: 2 minuty. A druga wydłużyła się do 1,5 minuty. Tylko trzecie została na minucie.

Niby takie proste, banalne, statyczne ćwiczenie, a po każdej serii jestem mokry i zadyszany. Magia.

Żeby jutro rano zrobić skating dryland będę musiał wstać wcześniej. Aj, niedobrze…
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 25 Lut 2020 06:52 #79520

Tomcat napisał:

Dobra, dobra. Na nartach jak na rolkach: weryfikuje prędkość.
Weźmy choćby tą sobotnią Śnieżnicę. Moja najwyższa prędkość: około 51 km/h. Rekord trasy ze Stravy to średnia 87 km/h.
Rzecz w tym, że nie aspiruję do ich grona. Zacząłem jeździć tak ze 23 lata za późno (miałem wtedy 26 lat).

Szanowny Starcze.
Na początek dobrze się ubezpiecz, a w górach, po krótkiej modlitwie Zjeżdżasz na krechę.
Na początek proponuję Nosal. Setkę przekroczysz B) :) ;) .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 25 Lut 2020 10:17 #79522

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Wt 25 lut 20

Jakoś tam się wygrzebałem, chociaż totalnie niedospany i zrobiłem.

Pierwsze ćwiczenie zamiast być rozgrzewką było pobudką. Potem zaczynają się już koordynacyjne, więc lepiej być obudzonym. W sumie poszło lepiej niż się spodziewałem.

Ulubione side-to-side zrobiłem tak nisko jak tylko puszczało i dzięki temu pod koniec zapiekło.
Podczas dryskate pilnowałem już nie tylko wysokości, ale także timingu odłożenia, żeby zachować rytm jak przy wydłużonym odbiciu z powstrzymanego upadku.
Podczas skater jump zrobiłem sobie challenge – przeskakiwać trzy płytki, gdzie każda ma 40 cm. Dało radę, ale końcówka była z językiem na klacie.
5 down 1 up starałem się wyskakiwać do góry z ciągnięciem w wyskoku stóp do przodu licząc na wejście w mechanikę wyskoku siatkarskiego. Może kiedyś.
Low walk do przodu jakoś wychodzi, ale ze względu na skromną ilość miejsca muszę też robić do tyłu i to jest dużo trudniejsze. Obciążenie jest na tyle duże, że cofająca noga nie daje rady wrócić centralnie do tyłu tylko jakoś tak jest lekko przekoszona. To jest na ten moment do poprawy, bo reszta to raczej: dobrze, ale niżej, wyżej, mocniej, etc.

Mięśniowo te ćwiczenia w czwartym miesiącu regularnego wykonywania są może nie łatwe, ale do ogarnięcia. Pomaga, że nie ma zakwasów po sobocie.

Dzisiaj wieczór pasuje się porządnie porozciągać. Ciekawe, że po sobotnim treningu jakieś takie bolące są tylko pośladkowe i przywodziciele ud. Tyłek – wiadomo, ale przywodziciele po czym?

Waga od dwóch tygodni oscyluje dookoła 92 kg. Trzeba się spiąć i znowu zarzucić wszystkie oszukiwania i luzowania. Motywacja mi spadła, bo już jestem bardzo zadowolony z rezultatów. To że jeszcze by się przydało, to oczywista oczywistość. Tylko czy wewnętrznie jestem do tego przekonany?
Ostatnio zmieniany: 25 Lut 2020 10:32 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 25 Lut 2020 10:21 #79523

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Luzak19:57 napisał:

Szanowny Starcze.

Uff, to nie do mnie :)

Luzak19:57 napisał:
Na początek dobrze się ubezpiecz, a w górach, po krótkiej modlitwie Zjeżdżasz na krechę.
Na początek proponuję Nosal. Setkę przekroczysz B) :) ;) .

A Nosal na górze nie jest przypadkiem zamknięty? Coś takiego kiedyś było, bo gipsu do szpitala nie nadążali dowozić.

Kontrola na prędkości to jest zupełnie odrębna sprawa. Ja sobie nawet gigantówek (promień skrętu powyżej 20 metrów) jeszcze nie sprawiłem, a co dopiero nart do biegu zjazdowego o których zapewne jest mowa (promień skrętu powyżej 30 metrów).

Na tych nartach co teraz jeżdżę (promień skrętu 16,5 m) raz się puściłem na trasie Cinque Nazioni w Latemarze do 77 km/h i pamiętam to jako straszne. To był zjazd bez kontroli i to mi się kompletnie nie podobało. To nie są moje klimaty. Jeśli kiedyś dojdę do uczucia kontroli przy takiej prędkości to fajnie, ale to na pewno nie na tym sprzęcie. Może następne będą bardziej kontrolowalne. Aktualnie wymiękam przy około 65 km/h, na przygotowanej trasie oczywiście.
Ostatnio zmieniany: 25 Lut 2020 12:25 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 25 Lut 2020 12:46 #79527

  • Andreee
  • Andreee's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 4235
Jak idzie w dół to dobrze. Jednak... Wagi elektroniczne itp... może czasem wprowadzać w błąd. Najlepsza i najprostsza metodą są CIUCHY - leca z dupy spodnie to znaczy, że schudłeś.
Nie zależy Ci tak bardzo na utracie wagi, a utracie tkanki tłuszczowej (taka mam nadzieję) Pamiętaj, że mięśnie swoj ciężar też mają. Dlatego ja pomiar wagą traktuje z dystansem. Jest to jakiś wyznacznik, jednak często wprowadza ludzi w błąd.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 25 Lut 2020 19:54 #79540

Tomcat napisał:
Luzak19:57 napisał:

Szanowny Starcze.

Uff, to nie do mnie :)


.....

Beczka piwa (5l) za każdy cytat nt. Twojej "starości" (na tym forum)? ;) .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 26 Lut 2020 10:01 #79551

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Śro 26 lut 20

Wczorajsze rozciąganie jak dobrze się zastanowiłem było pierwszym dłuższym od powrotu z nart. Wielogodzinne popylanie z mocno napiętymi mięśniami nie na żarty pospinało mi tylne pasmo w lewej nodze i powoli, po miesiącu bez mała, dopiero zaczyna puszczać. Rozciąganko lewej było zatem mocno nieprzyjemne, bo wszystko ostro poskracane. Normalnie prawa noga jako silniejsza jest bardziej spięta, a lewa wydaje się przy niej wyluzowana jak Jamajczyk po joincie. Tym razem było odwrotnie. Mam nadzieję, że spokojnymi regularnymi ćwiczeniami uda się wrócić do punktu wyjścia.

A rano cała godzinka tym razem na trenażerze. Oczywiście z mniejszymi aspiracjami co do generowanej mocy, bez rzucania się na utrzymanie 150 watów. Najpierw rozgrzewka na mniej więcej 120-130 W, potem trochę więcej, zmiennie i tak do 170, czasami 200 W. Po 40 minutach, pomimo wartkiej i zakręconej akcji w serialu Messiah na Netflixie, zaczęło mi się nudzić i wziąłem się za testy mocy maksymalnej. Ostatnio wymiękłem na 425 watach, co w sumie jest dziwne, bo dzisiaj już za pierwszym razem weszło 496, po czym dochodziłem do siebie przez jakieś 5 minut, kręcąc na 170 W. Odpocząwszy zakręciłem się ponownie i dociągnąłem do 510 W. Brawo ja! Zadumałem się potem wielce jak to w ogóle jest możliwe, że taka mikra chudzinka jak Kwiato potrafi utrzymywać powyżej 500W przez całą próbę czasową, czyli np. pół godziny… to nie są ludzie. To jest nie do wytłumaczenia.

Przy okazji sprawdziłem: trenażer ma 8 poziomów oporu, ale powyżej 4 koło się ślizga po rolce, więc treningów na bardzo wysokiej mocy to się pewnie nie uda prowadzić, ale to nie mój poziom, więc ok. Do takowych są przeznaczone trenażery, gdzie łańcuch wprost napędza zębatki będące częścią trenażera, czyli całkiem zdejmuje się tylne koło. Takie ustrojstwa są poważnie droższe, oczywiście. Jak ktoś potrzebuje...

No i jeszcze wychodzi, że mógłbym podłączyć czujnik kadencji, jakbym miał. To stary model. Taki czujnik albo będzie bardzo tani, albo nie do znalezienia i właśnie bardzo drogi jako unikat. W sumie mi nie zależy.

Najlepsze, że rozpoczynając trening wiedziałem co mnie czeka po wszystkim. A czekał mnie prysznic w zimnej wodzie bo piec się zacukał i nie grzeje. Wiem, że niektórzy biorą takowe dla zdrowotności, ale nigdy fanem nie byłem. Więc to był bardzo, bardzo szybki prysznic. Chociaż i tak myślałem, że będzie gorzej. Jeszcze nie jestem pewien, czy będę chciał to powtórzyć. Na pewno nogi są takie jakieś lżejsze po porządnym ochłodzeniu. Nie czuć zmęczenia, które powinno być po godzinnej jeździe. Może to by była metoda na szybszą regenerację?
Ostatnio zmieniany: 26 Lut 2020 10:07 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 26 Lut 2020 20:22 #79569

  • Andreee
  • Andreee's Avatar
  • Offline
  • Moderator
  • Posty: 4235
Prysznic czyni cuda, nawet ten gorący.
Pamiętam po maratonie w Katowicach, wlazłem jakoś do łazienki, doczołgałem się.... Wyszedłem jak na nowo narodzony B) A po zimnym to jeszcze chyba bardziej daje po 4 literach. Świetny sposób na zmęczenie - prysznic.
Po siłce zawsze tak się regeneruję - siedzę sobie dłuuugo... Tylko, że tam prysznice czasem śmierdzą :laugh:
Ostatnio zmieniany: 26 Lut 2020 20:24 przez Andreee.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 Wczoraj 16:35 #79580

  • joca666
  • joca666's Avatar
  • Offline
  • Platinum Boarder
  • Posty: 334
" Przy okazji sprawdziłem: trenażer ma 8 poziomów oporu, ale powyżej 4 koło się ślizga po rolce, więc treningów na bardzo wysokiej mocy to się pewnie nie uda prowadzić, ale to nie mój poziom, więc ok. Do takowych są przeznaczone trenażery, gdzie łańcuch wprost napędza zębatki będące częścią trenażera, czyli całkiem zdejmuje się tylne koło. Takie ustrojstwa są poważnie droższe, oczywiście. Jak ktoś potrzebuje..."


Może rolka wyrobiona, albo docisk nie teges. Nawet na najtańszych w Decathlonie da się jechać na najwyższych oporach i dedykowana opona się nie ślizga. 510 W Noga ładnie podaje :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 Wczoraj 21:08 #79586

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
joca666 napisał:
510 W Noga ładnie podaje :)

Dzięki za sugestię. Sprawdzę docisk.

Jakby udało się 740 W, to byłoby śmiesznie, bo mógłbym oficjalnie mówić, że jestem "mocny jak koń*". B) :laugh:

----
* 0,74 kW = 1 KM
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 Dzisiaj 09:33 #79588

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
Pt 28 lut 20

Wczoraj z różnych powodów nic poza narzekaniem, że przez Tłusty Czwartek wywaliło mi wagę półtora kilo w górę. Okazuje się, że przy mojej diecie nie ma bezpiecznie małej dawki słodyczy. Wszystko od razu idzie w boczki. Jakże mi smutno…

Powinno być wczoraj, ale było dzisiaj rano: abs + core z Felixem. Brzuszki jakoś tam weszły, ale na plankach poległem. Pierwszy i owszem był 2 minuty, ale drugi powinien był być 1,5, a weszło tylko 45 sekund i wymiękłem. Trzeci owszem była pełna minuta. Ale dopiero czwarta seria, gdzie odrobinkę inaczej wstępnie napiąłem mięśnie była możliwa do przeżycia. Początkowe serie były na pałę: ustawiamy się w pozycji, dźwigamy tyłek i cierpimy. Czwartą zrobiłem z napięciem mięśni ramion i pleców. W efekcie na początku nie było czuć „łamania w krzyżu”, czy „ciągnięcia tyłka do środka Ziemi”. Wynik: 2 min – 45 sek – 1 min – 1 min.

A potem rozciąganie. Podczas standardowych V-ek ponieważ nie za bardzo dało się rozciągnąć nogi szerzej, to zadzierałem palce stóp, zwiększając przez to napięcie brzuchatego łydki i dwugłowego uda. No i fajnie, fajnie, ale w pewnym momencie zorientowałem się, że bardzo niefajnie i trzeba natychmiast przerwać! Przyplątał się jakiś skurcz pod kolanem, za mocno ciągnąłem. Więc tyle. Za to posiedziałem dłuższą chwilę w zazen rozciągając goleniowe i czworogłowe uda. A po plankach jeszcze rozciągany był grzbiet, bo miał pretensje.

Mam poważne obawy, czy nie przegiąłem z brakiem cardio tej zimy. Ciągle tylko siła, mobilność, technika. A jak przyjdzie do przejechania maratonu to pewnie po pół godzinie spękam. Trzeba częściej męczyć trenażer długimi sesjami. Bo mimo wszystko uważam, że w sezonie na grypę i w zagrożeniu koronawirusem niemądrze jest męczyć się długimi jazdami w chłodzie i wilgoci. Niewiele zyskam, a jak przypląta się taka odzwierzęca grypa jak dokładnie rok temu w marcu, to sezon wiosenny na straty, kondycja na straty, odporność na straty. A za tym poszła reszta roku.
Ostatnio zmieniany: Dzisiaj 10:32 przez Tomcat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Kicking asphalt 2020 Dzisiaj 09:48 #79589

  • Tomcat
  • Tomcat's Avatar
  • Online
  • Platinum Boarder
  • Posty: 6831
To może być bardzo ciekawa propozycja: plastry żelowe wielokrotnego (do 30 razy) użytku.
Dedykowane kostkom, ale pewnie i pięty i łódeczkowate się nie obrażą jakby co.

www.snowshop.pl/plastry-chroniace-kostki...kLWwg9hS7jXJFA33_PVU
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.