Kicking asphalt 2020
Sz. Rodzicielstwo, Bądźcie gotowi B) 🙂 😉
To się da ogarnąć. 🙂 W miarę.
Ale czasami sam się człowiek wystawia na strzały znikąd...Kolega kilka lat temu odbierał dziecko z przedszkola. No i była taka fajna przedszkolanka i tak trochę chciał ją "pozaczepiać" 🙂 No i pyta się dziecka (czerwony alert! wszystkie ręce na pokład! zwijać żagle!):
"- A Ty lubisz Panią Magdę?
- Lubię.
- A za co ją lubisz?
(cisza)
- Bo ma fajne majciory."
(kurtyna opada rechocząc)
Sz. koleś nie mówił co było dalej.
Po zdaniu relacji małżonce, dostał dodatkowy miesiąc na zmywaku i całkowity zakaz zaczepialstwa kobitek B) .
U mnie słonecznie. Idę na rolki. Klasyka. 10 okr. po stałej trasie. W planie ok. godziny żwawej, "technicznej" jazdy w niskiej pozycji.
TEGO nie mówił. Natomiast zaraz po tym szybciutko skończył ubierać dzieciaka i chodu!
Powodzenia!
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Facet nie miał czym się chwalić. PANTOFEL (jak każdy z nas 🙁 ).
Plan + dwa okrążenia zaliczone, czyli HM+. Na trasie, w cieniu lekko wilgotno i trochę patyczaków, ale spoczko .
Zastanawiałem się czy wato się pochylać, przecież w CM mam jechać za Tobą 🙂 😉 .
Zastanawiałem się czy wato się pochylać, przecież w CM mam jechać za Tobą 🙂 😉 .
No i co Ci wyszło? Warto, czy nie? 🙂
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Zastanawiałem się czy wato się pochylać, przecież w CM mam jechać za Tobą 🙂 😉 .
No i co Ci wyszło? Warto, czy nie? 🙂
Jadąc za Tobą, nie warto. Muszę widzieć dziury, o których nie Będziesz mnie informował.
Jadąc samotnie lub jako Lokomotywa, warto. Nieporównywalnie mniejsze opory 🙂 .
Jadąc za Tobą, nie warto. Muszę widzieć dziury, o których nie Będziesz mnie informował.
Jadąc samotnie lub jako Lokomotywa, warto. Nieporównywalnie mniejsze opory 🙂 .
W dobrym tonie jest pokazywać ręką w prawo lub lewo, aby zwracać uwagę, że z danej strony można oczekiwać czegoś niefajnego. Z kolei niebezpieczeństwo od frontu to wszyscy się prostują i podnoszą (jeśli zdążą) obie ręce do góry.
Nieporównywalnie. No w sumie tak, ale trzeba mieć sporo w nogach, żeby to ustać.
Na ostatnich zajęciach Paweł korygował mi pozycję w niskiej podczas drylandu. Wszyscy, w tym ja, zawsze "nadrabiają" pochylając tułów do przodu. A to chodzi o "tyłek niżej".
Korpus nie musi być płasko, równolegle do ziemi. Nawet nie powinien bo g* zobaczysz przed sobą.
Korpus ma być pod kątem, głowa wyżej tyłka.
Natomiast tyłek niżej.
Zawsze!
Henio ciągle cytuje Trenera Mazura:
"- Nawet jak Ci się wydaje, że jesteś bardzo nisko, to i tak jeszcze jesteś za wysoko!"
Udało mi się na krótką metę osiągnąć to o czym mówił Eddy Metzger: uczucie siedzenia w powietrznym fotelu. Jak siedzisz, to korpus nie leży na kolanach, nie? Natomiast tyłek jest nisko i nogi zgięte.
Dalej nie ogarniam jak oni są w stanie w tej pozycji jechać maraton.
Ale widziałem Pawła, Bartka, Wojtka, ba! Olę Szymkiewicz też w tej pozycji na Cracovii na przykład i oni naprawdę tak jadą.
Bez poważnego rozbudowania muskulatury ud to nie ma prawa się udać.
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
W dobrym tonie jest pokazywać ręką w prawo lub lewo, aby zwracać uwagę, że z danej strony można oczekiwać czegoś niefajnego. Z kolei niebezpieczeństwo od frontu to wszyscy się prostują i podnoszą (jeśli zdążą) obie ręce.
Henio,
Pawła, Bartka, Wojtka, ba! Olę Szymkiewicz też w tej pozycji na Cracovii na przykład i oni naprawdę tak jadą.
...
Też tak robię, ale jeżeli jest komplet różniastych dziur jednocześnie, to podnosimy obie ręce do góry w celu poddania się i za chwilę słyszmy łomot +eleganciare wiązanki z tyłu. Ja profilaktycznie będę lukał B).
H., P., B., W. czy O.S. , to PRO-AMATORZY, a nie takie cieniasy jak ja.
Cz 16 sty 20
Ta, niskich łuków, nie wisz czasem?! Okazało się, że Origo było zarezerwowane na wyłączność (na FB tego nie wpisali, tylko karteczka wisiała na kasie), Daisy zarezerwowana na wyłączność (to akurat widoczne w ich kalendarzu) więc wylądowałem z koleżanką w Parku Jordana, na otwartym lodowisku. Jakie tam są tłumy!
Więc za dużo z ćwiczeń techniki nie wyszło. To było takie luzackie plumkanie i znajdowanie drogi w tłumie. Chociaż nie powiedziałbym, że nic nie poćwiczyłem. Poćwiczyłem luźne wykonywanie przekładanki w prawo. W lewo to żaden czelendż, ale w prawo wymaga odrobiny skupienia. Mój kłopot z tą figurą bierze się zapewne z niechęci do nachylenia się ciałem do środka zakrętu (słynne Pawłowe „wejście biodrem”). Jeśli się to zrobi, jeśli się pójdzie ciałem do środka i rozpocznie upadek, to wtedy przekładanka wychodzi super płynnie. Wystarczy pozwolić pojechać prawej nodze, a potem nie za wcześnie przełożyć lewą. I już. Samo się robi. Jak to było luzackie to pokazała dopiero statystyka z endo: tętno podczas jazdy miałem jakbym leżał na kanapie, a spalone zostało niewiele więcej niż 100 kcal. W sumie, to chyba zegarek musiał źle leżeć, bo nie wydaje mi się to możliwe, w końcu zimno mi nie było, tętno powinno być 80-90, jak podczas marszu. Nie wiem czy mi odpowiada takie jeżdżenie na łyżwach w tłumie. Ale z drugiej strony, to jest coś zupełnie innego niż zwyczajowe sesje próbowania nowych rzeczy. A różnorodność co do zasady ubogaca. Więc w sumie: czemu nie?!
Dzisiaj rano ćwiczenia: góra, core i rozciąganie. Jakoś tym razem pompeczki po 10 nie chciały wchodzić. Ok, niech im będzie. Kwestia czasu. Deski 3 x 1 min dają w tyłek. Wytrzymuję, ale jestem mokry jak szczur. Ćwiczenia wzmacniające od fizjoterapeuty są już zdecydowanie za słabe. Mogę je robić bez końca, czując napięcie mięśni, ale bez "odcięcia". Trzeba dołożyć obciążenia.
No to zostało rozciąganko i Alfredson, którego robię w ramach rozciągania/wzmacniania płaszczkowatego/achillesa. Tylną taśmę rozciągam nomen omen za pomocą taśmy w leżeniu na plecach: najpierw kulszowe, ze stopą ciągniętą taśmą, ale zgiętym kolanem, potem dwugłowe i brzuchate na przeprostowanym kolanie. Wychodzi po 2,5 minuty na każdą pozycję czyli razy dwa razy dwa. Dziesięć minut. I potem kolejne dziesięć na rozciąganie przywodzicieli w pozycji V, czyli leżenie na plecach, tyłek przy ścianie i rozłożone nogi w górze. Najlepiej mi ta metoda wchodzi. Przy okazji rozluźnia się też kręgosłup, bo leżenie na podłodze i ogólny luuuuz. Potem siad za-zen czyli rozciąganie mięśni krótkich stopy plus goleniowych. Coraz łatwiej jest w ten sposób siedzieć, chociaż jeszcze chwila mi schodzi na umoszczenie się w pozycji. Kolejne dwie minuty i rozcięgno podeszwowe. A potem alfredson. I na koniec martwy ciąg z hantelkami 2x10 (przydałaby się sztanga, ale ciągle brak), żeby trochę pomęczyć lędźwiowe, a jednocześnie wdrożyć funkcję dla świeżo rozciągniętego tylnego pasma, co powinno utrwalić wyniki. I już całkiem na końcu rozciąganie barków z kijem od szczotki. Bardzo mam tutaj duże deficyty ruchomości. To muszę de facto rozpocząć i próbować ostrożnie. Sporo kłopotu z barkami już udało mi się mieć: przez siatkówkę, pływanie i nawet o dziwo narty.
W tym tygodniu trening halowy w sobotę, ale rano. No tak się ułożyło. Więc piątek raczej bez obciążeń, żeby być w formie. Zakwasy po ćwiczeniach z wąsaczami z wtorku już zanikają. Będzie ok. Chociaż w sumie nie wiadomo: mamy grać w hokeja tym razem na rolkach szybkich. Kurczę… :dry:
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Nie wiem czy mi odpowiada takie jeżdżenie na łyżwach w tłumie
Hamowanie hokejowe wytrenowane na zasadzie "w nocy o polnocy", tak samo z zakrecaniem. Jak nie jestes absolutnie pewien tych umiejetnosci to nie polecam sprawdzac 😉
mamy grać w hokeja tym razem na rolkach szybkich. Kurczę…
Kto tam ma takie pomysly? 😉
So 18 sty 20
Jednak hokej był na butach. Może gdybyśmy mieli więcej czasu po treningu, to by się pykło kwartę lub dwie na rolkach. Może innym razem. Tym razem był zwykły hokej na butach w ramach dogrzewania. No i spoko się dogrzaliśmy. Może nawet przegrzaliśmy, jak zwykle. Fajnie mi wszedł mocny strzał z dystansu. Paweł się śmieje, że strzelam jak golfista, a nie hokeista. No kurczę, w życiu w hokeja nie grałem...
Potem krótkie symulacje i jeździmy. Dzisiaj było 20 + 10 minut ćwiczeń w niskiej, bo przez rozbudowaną sekcję hokejową brakuje nam czasu na rolki, a Paweł koniecznie chciał na koniec coś szybciej pojeździć.
Ćwiczenia w niskiej jak zwykle – ciężka sprawa do wytrzymania. Człowiek chciałby nie oszukiwać i jeździć od początku do końca z tyłkiem nisko i przez całą długość prostej, a jednak ciało się wykręca jak tylko może, żeby zmniejszyć lub skrócić obciążenie. Zwłaszcza druga seria to już momentami ciężko jest wytrzymać te pięć, sześć sekund obciążenia na prostej, po których potem są trzy-cztery sekundy wypoczynku po wyprostowaniu na łuku. Podskoki z jednej nogi słabo wchodziły. Pompowanie tak, ale trzeba naprawdę się wybić, żeby oderwać kółka od ziemi. Wszystko musi być osiowo, bo potem lądowanie jest do zrobienia. I to wszystko na czerwonej linii wyznaczającej granicę boiska do siatki.
Potem pojeździliśmy coś szybciej. Paweł chciał zrobić młynek, ale wyszło, że tylko Klan Chojnackich plus Henio dają radę przyspieszyć na tych łukach. Reszta się ciągnęła z tyłu, ale i tak dzisiaj znowu byłem najwolniejszy. To wkurza. Zwłaszcza, że nie mam pomysłu co konkretnie zrobić, żeby przestać być. Same ogólniki: jeździć, ćwiczyć siłę, technikę i powinno przyjść. Jak to Paweł mówi: „- Kiedyś kliknie.”
Trening wszedł ładnie w nogi. Trzeba by coś core porobić i ręce, dla równowagi. Jutro może jakieś łyżwy?
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Takie przemyślenie: polecono mi martwy ciąg jako znakomite ćwiczenie na wzmocnienie dolnego odcinka pleców i core, ale ono w pierwszej kolejności zabija mi dwójki.
Czy trzeba coś inaczej robić? Jakoś inaczej stanąć?
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Takie przemyślenie: polecono mi martwy ciąg jako znakomite ćwiczenie na wzmocnienie dolnego odcinka pleców i core, ale ono w pierwszej kolejności zabija mi dwójki.
Czy trzeba coś inaczej robić? Jakoś inaczej stanąć?
Nie pomogło...
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Takie przemyślenie: polecono mi martwy ciąg jako znakomite ćwiczenie na wzmocnienie dolnego odcinka pleców i core, ale ono w pierwszej kolejności zabija mi dwójki.
Czy trzeba coś inaczej robić? Jakoś inaczej stanąć?
2 lata temu jak chciałem się trochę poprawić siłowo to skorzystałem z usług trenera osobistego. Powiedziałem co robię, na czym mi zależy i żeby rozpisał mi trening 3xtyg. siłowo-wytrzymałościowy. Był w tym martwy ciąg. Zajęć pod okiem trenera miałem 3 szt. Z perspektywy czasu wiem, że nie popełniłem błędu płacąc za trenera. Przy moich 187 cm wzrostu i tendencji do garbienia się oraz problemów z ledzwiowym mógłbym sobie niezłą krzywdę zrobić martwym ciągiem. Dużo było korygowania abym to wykonywał poprawnie. To jest król ćwiczeń i rozwijasz wszystko. Dwójki też dostają po doopie.
(duplikat)
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Dzięki Damian. Tak zrobię.
Teraz pora na narty, ale po powrocie trzeba będzie coś wyszukać. W promieniu 15 minut jazdy mam tego zdaje się sporo. Ba! Chyba nawet 10 minut.
Nd 19 sty 20
Minęło 50 dni kontroli jedzenia wg formuły całkowite zapotrzebowanie dobowe minus 300-500 kcal. Wagowo jestem tak jakby znowu w jesieni roku 2017. Minus 5,5 kg. Wydaje się bez skutków ubocznych. Na moje oko.
To już na tyle dużo, że chyba też czuję się inaczej, ale zasadniczo wiele to nie zmienia. Żyję jak żyłem, ćwiczę jak ćwiczyłem, jeżdżę jak jeździłem.
Jak dokończę temat za kolejne 5 kg, będzie jeszcze ciut fajniej, ale jakichś dramatycznych zmian również nie przewiduję. Jedynie trzeba będzie przejść z lekkiego deficytu na wyrównanie podaży kalorii z zapotrzebowaniem. To jest tak naprawdę trudniejsze. Ciut. Bo w normalnym żywieniu ciągle zdarzają nam się różne "grzeszki" jedzeniowe i później trzeba to zbilansować.
Co istotne - tym razem nie chciałbym dopuścić do zapomnienia o kontroli diety, bo wiem już jak to się kończy po czasie. Zero notowania, to zero ograniczeń. Kto za pół godziny pamięta o tej czekoladce czy czymś tam? Fajnie zjeść czekoladkę lub coś porównywalnego, ale później trzeba to jakoś odbić. Niestety jest tak, że pokarmy o wysokiej gęstości kalorycznej odbieramy jako bardziej atrakcyjne. Nic tego nie zmieni. Tak jesteśmy zrobieni my i nasze zmysły.
Żeby to utrzymać to trzeba zacząć traktować zdrowie jedzenie jako normę, a nie etap przejściowy. I kontrolować co się je. I obserwować skutki, jak nie przymierzając kulturyści.
Może się okazać, że doprowadzi to do w dłuższej perspektywie do zmiany uprawianej dyscypliny. Ale rolki są na tyle fajne, że raczej zostaną ze mną na zawsze, tylko mniej intensywnie.
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Z czekolad to jedz gorzką - minimum 70% - jeśli lubisz, bo nie każdy lubi. Ja lubię i jem. Słodkich rzeczy nie lubię, nie przepadam. Cukru nie urxywam od kilkunastu lat - herbaty itp bez cukru.
Teraz szykuj się na zakup nowych ubrań, bo te stare będą na Ciebie za duże B)
I to jest najlepszy test na zmiany - ubrania. Nie elektroniczne wagi itp... Najlepszym wyznacznikiem są spodnie, koszulka i reszta ubrań
Są też suplementy diety wspomagające spalanie tłuszczu. Ja mam tylko białko, raczej unikam tego typu rzeczy.
Jak już 5kg u Ciebie poszło, to znaczy, że wykonałeś dobra robotę. Małymi krokami do przodu.
Jak osiągniesz 10kg to będzie już rewelacja. Musisz się dobrze czuć we własnym ciele. Żebyś nie przesadził i nie był zbyt chudy B)
U mnie działa to w ten sposób, że lepiej jest wyeliminować całe podjadanie, bo jak się zacznie, to łatwo wpaść w "ciąg". W zasadzie taki sam jak alkoholowy - tylko mniej wstyd, bo obżarcie cukrem się, aż tak bardzo jak pijaństwo nie rzuca w oczy. 😉
Ostatnio nie byłem zadowolony ze swoich "dokonań" na lodowisku. Jakoś tak mało pewnie, brak chęci na próbowanie nowych rzeczy. Gdzieś tam mi się wydawało, że któraś krawędź nie trzyma, ale to tylko w jednym miejscu i tylko od zewnętrznej. Etc...
Wczoraj je wreszcie naostrzyłem w najlepszym znanym mi miejscu, czyli na lodowisku w Skawinie. I Panie Dziejku, wreszcie zacząłem od nowa jeździć! Dzisiaj godzinka na Daisy i był ogień! Ledwie kondycyjnie wytrzymałem.
Zacząłem od podpatrzonego wstępu do piruetów: jedziesz na lewej w lewo i zacieśniasz, zacieśniasz, zacieśniasz, aż w końcu zakręt zamienia się w piruet. No, tak łatwo nie jest, trochę się trzeba będzie jeszcze pomęczyć, ale ten nowy dla mnie element przełamał barierę i zacząłem jeździć szybciej, pewniej, trochę może bardziej ryzykownie, ale z dużo większą satysfakcją. Fajniej jest zrobić jeden solidny power-turn, gdzie lód lata w powietrzu i czujesz jak walczysz z przeciążeniem niż pół godziny plumkać po obwodzie lodowiska. B)
A cała ta pewność i możliwość efektywnej jazdy to ostre łyżwy!
Na początku trudniej jest hamować hokejowo i do końca nie wychodziło mi to tak gładko jak na tępych, ale z każdą próbą wychodziło lepiej.
Grapevine zawsze próbowałem robić zaczynając przez lewe ramię, a potem próbowałem wrócić przez prawe. No i nie wychodziła mi ta sprężyna, gdzieś energia po obrocie uciekała i nie było czym zawinąć z powrotem. A dzisiaj spróbowałem obrotu przez prawe i ku mojemu zdziwieniu od razu znalazłem się w takiej pozycji, że powrót był oczywistością, a energia skrętu bez problemu do odzyskania z nóg, bioder i barków. Nie jest to chyba jeszcze grapevine, bo stopy są inaczej ustawione, ale efekt było bez porównania bardziej zbliżony i wyhamowanie po cyklu było mniejsze. Nie potrafiłem jeszcze się napędzić przy powrocie, ale może następnym razem coś pocisnę bardziej.
Łyżwy to fun! B)
Byle ostre :laugh:
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Ten gość jest za*bisty!
I wszystko się zgadza! Wszystko dokładnie tak!
Szacun!
I tu dalej kolejny ważny temat.
Nie wiem czy będę musiał zrobić brejka przed osiągnięciem celu 10 kg, bo na razie jest lekko. Może nie.
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Wagi nie trzymał, na rolcach nie jeździł, ale Dawał radość Innym.
Cool! To ja już nie muszę. B)
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Ostatni post: Rolki inline alpine/skate to ski Najnowszy użytkownik: ezekielgranata Ostatnie posty Nieprzeczytane Posty Tagi
Ikony forów: Forum nie zawiera nieprzeczytanych postów Forum zawiera nieprzeczytane posty
Ikony wątków: Bez odpowiedzi Odwpowiedzi Aktywny Gorący Przyklejony Niezaakceptowany Rozwiązany Prywatny Zamknięte