Maratony, wyścigi, kilometry w mieście…
Z inności. Wywaliłem dzisiaj z telefonu odlottowa jazdę. Przestała banglać no i zgłoszenie co 1sek, że nie umie mnie zlokalizować. Jakby się spytała to przecież bym powiedział gdzie jestem 😉 a tak komunikat, za komunikatem...
Restart aplikacji nic nie pomógł. Restartować komórki mi się nie chciało. Więc jeden klik i poszło...
A teraz jestem podwójnie zły bo bez aplikacji nawet nie mam jak sprawdzić, ile wbiłem kilometrów dla Misiów :(. Nawet jakbym zainstalował na nowo, to wątpię, że mój wysiłek cokolwiek by pomógł, a już się do tej badziewnej aplikacji tak zraziłem, że głowa mała...
Ja ostatnio też miałem z nią problemy.Zliczała mi 22 km z 51 km przejechanych. Ogólnie masakra.
Wyrzuciłem i instalacja raz jeszcze i wszystko gra. Więc zachęcam... 😉
Wow. 16 punktów, ja to się tyle nie dorobię, nawet jakby na pełny cykl pojechał. Także powiedz córce, że się nie zna i tyle 😛
A zarobienie 16 pkt tylko za jeden start, to już w ogóle niezły wynik 🙂
Kuba, ja tam myślę żebyś spokojnie dał radę, zwłaszcza gdybyś przejechał cały cykl. Facetom pewnie nieco trudniej, bo ich ilościowo więcej startuje. Ale i tak jest to do zrobienia. Ja tam nawet nie wiedząc o klasyfikacji DDP, w ubiegłym roku zdobyłem 32 pkt. 🙂 No, ale brałem wtedy udział w 4 z 5 zawodów liczonych do DDP.
A zarobienie 16 pkt tylko za jeden start, to już w ogóle niezły wynik 🙂
Kuba, ja tam myślę żebyś spokojnie dał radę, zwłaszcza gdybyś przejechał cały cykl. Facetom pewnie nieco trudniej, bo ich ilościowo więcej startuje. Ale i tak jest to do zrobienia.
Może :). Ale to wtedy trzeba by było obstawiać te mniej uczęszczane przez wszystkich zawody. No i przecież nie będę mojego kalendarza dostosowywał do tego rankingu.
Chociaż w tym roku plan był też być w Gostytninie. Z powodu choroby nie wyszedł. Więc Gostynin 2020 obowiązkowo.
Gorlice w dalszym ciągu zbyt daleko, nad Grodziskiem można pomyśleć o ile nie będzie kolizji z innymi zawodami (jak z Chlebnią w tym roku). Kato odpadają jeśli znowu będą w tym samym tygodniu co Zamość. Także jeśli dobrze pójdzie to pewnie max 2 z cyklu... Przy założeniu, że w 2020 mamy te same imprezy w PP
Ja tam nawet nie wiedząc o klasyfikacji DDP, w ubiegłym roku zdobyłem 32 pkt. 🙂
No ale Ty jesteś wciąż niedoścignionym ideałem na "krótkich" dystansach 😀
Ja ostatnio też miałem z nią problemy.Zliczała mi 22 km z 51 km przejechanych. Ogólnie masakra.
Wyrzuciłem i instalacja raz jeszcze i wszystko gra. Więc zachęcam... 😉
No dobra, ale to już ostatnia szansa. Jak się coś znowu zepsuje, to już będzie definitywny koniec nienawidzę tej aplikacji... 😉
Jakieś coś mnie dopadło. Wczoraj przespałem praktycznie całe popłudnie. Katar gardło i ogólnie kicha. Ola przeraziła się dopiero jak nie wziążłem rolek do pracy.... :whistle:
Kopenhaga. Wczoraj udało mi się wybrać na godzinną przejażdżkę. Chociaż jeszcze przedwczoraj nie było to takie pewne. Najpierw 3h opóźnienie samolotu, potem praca, oficjalna kolacja i potworny ból głowy. I to nie z powodu alkoholu tylko całego rytmu dnia i z głodu. Zjadłem śniadanie, potem, coś na wzór lunchu - na wzór bo na lotnisku w Warszawie i to o 10:30, kiedy okazało się, że wylecimy nie wcześniej niż o 11 (oryginalnie wylot miał być o 8:10). Do knajpy szliśmy na 18, tylko że jedzenie podali 19:45. Czyli późne śniadanie i kolacja. Organizm mam przyzwyczajony, że pomiędzy tymi godzinami wciągam 2 pełnoprawne posiłki.
Koniec końców w hotelu wylądowałem o 22:30, z takim bólem głowy, że nie wiedziałem czy rano w ogóle dam radę wstać. I przez rano rozumiem tu max 5:30. Bo skoro miałem się poszwędać na rolkach, to chciałem mieć przynajmniej 1-1,5h przed rozpoczęciem kolejnego dnia pracy.
Na szczęście rolki wygrały. Z łóżka wygramoliłem się ok 5:25 i 5:40 byłem już na “kółkach”. Nie po to targałem rolki, kask i ochraniacze w bagażu podręcznym przez pół Europy, żeby potem sobie nie pojeździć.
Kopenhaga ma w sobie coś magicznego. Pusta Kopenhaga w o 5:40 jest magiczna podwójnie. Trasa zaplanowana już tydzień wcześniej 10km, czyli bez jakiejś przesady. Zrealizowana w 100%. Zaliczony budynek opery, “pomnik łodzi podwodnej”, budynek starej giełdy oraz Nyhavn: port z kolorowymi kamienicami pojawiający się na wszystkich pocztówkach z Kopenhagi. Był apetyt na więcej, ale jako że był to wyjazd służbowy, nie za bardzo było jak…
Wziąłem ze sobą swoje stare fitnessy. Nie miałem ich na nogach jakoś 3 lata. Jak zakładałem pojawiła się myśl, kurcze jakie to wygodne, czemu ja właściwie jeżdżę w skorupach. Po przejechaniu pierwszego odcinka po bruku już wiedziałem, skorupa to skorupa - a fitnesy są miękkie jak masło.
Ścieżki rowerowe i infrastruktura w Kopenhadze bajka. Polska nawet nie jest daleko w lesie, jeśli chodzi o udogodnienia dla rowerzystów, my jesteśmy w epoce kamienia łupanego. Problem pojawia się, gdy ścieżki rowerowej nie ma. Wiele chodników to długie płyty (długości 3-4 naszych płyt chodnikowych) otoczone kostką brukową. Każdy wyjazd z bramy to także bruk. Dlatego, mimo cudownej architektury rowerowej, z której korzystałem jak tylko mogłem, poruszanie się po Kopenhadze na rolkach może nastręczać trochę trudności, wszystko przez tą wszechobecną kostkę brukową.
Tez o tym mysle.
Jezdziles po ciemku?
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
I tak i nie. Zaczynałem 5:40, wschód słońca to 6:46. Tylko że to środek miasta jest i wszystko oświetlone więc źle nie było. Można powiedzieć, że około płowy nocą, reszta w "szarówce".
Ale miałem na sobie kamizelkę odblaskową. Na plecach worek z butami też oczoj**** i z szerokim odblaskowym pasem + migające czerwone światło z tyłu. Wieć musiałem wyglądać jak mała choinka. Z resztą do 6:30 to mało kogo mijałem, oprócz śmieciarek, nielicznych rowerzystów i kilku autobusów komunikacji miejskiej... Potem ruch się zaczynał, ale ja już byłem w drodze powrotnej do hotelu...
Tez o tym mysle.
Tu jeszcze jedna uwaga. Nie wiem na jak długo latasz w delegacje, ale ja przy 2 dniach nigdy nie biorę bagażu nadawanego. Tylko podręczny. I tu pojawia się kłopot. Limit jest 8kg. Jak się spakowałem to miałem 8,7kg... Więc ryzyko zawsze jakieś tam jest...
Czytałem tylko o tym w tipach o podrozach więc nie wiem jak w praktyce to wygląda - ubierasz sie grubo do samolotu i cześć rzeczy ładujesz po kieszeniach... 3-4 kg - chocby ciezszych ubran - idzie zmiescic 😉
Tylko w Polsce robią chodniki z kostki.... to najidiotyczniejszy pomysł jaki może być. Nigdy tego nie zrozumiem, czym oni się kierują..... Brak pomysłow i szastanie nieswoimi pieniędzmi...
W Holandii są też super trasy rowerowe, koloru takiego brązowo-czerwonego i są gładkie jak pupcia niemowlaka B) chyba nawet Holandia ma ich najwięcej.
Rozumiem co jakis czas wyjazd z posesji wybrukowany, ale zeby 99% ścieżek rowerowych? Przecież to nawet rowerem się gorzej jedzie niż po asfalcie.
Jak na jezdni jest pusto to zjeżdżam na jezdnie i odpuszczam chodnik.... Chodnikiem tylko wtedy, kiedy są samochody. Po kostce nie jeżdżę zwłaszcza w bucie FR1, który ma 100 razy gorszą amortyzację od Twisterów Pro i Edge, W tamtych nawet nie odczuwałem nic. W obecnych wibracje niesamowite.
Często jest zakaz przewożenia rolek na pokładzie samolotu - szkoda do kosza na lotnisku wyrzucać :laugh: różne przypadki już widziałem - problemem jest szyna, but przejdzie. Chyba, ze przepisy się zmieniły, bo też często zmieniają.
Tez o tym mysle.
Jezdziles po ciemku?
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Rozumiem co jakis czas wyjazd z posesji wybrukowany, ale zeby 99% ścieżek rowerowych? Przecież to nawet rowerem się gorzej jedzie niż po asfalcie.
Nie nie. DDR są fajne asfaltowe, brukowane są chodniki. Jak jest ścieżka jest miód, tylko na mniejszych ulicach DDR nie ma.
Często jest zakaz przewożenia rolek na pokładzie samolotu - szkoda do kosza na lotnisku wyrzucać :laugh: różne przypadki już widziałem - problemem jest szyna, but przejdzie. Chyba, ze przepisy się zmieniły, bo też często zmieniają.
U mnie to już była druga wycieczka z rolkami w podręcznym. Nie spotkałem się, żeby był zakaz, ale znam pod tym względem tylko 2 lotniska. W necie ludzie też raczej piszą, że jest ok i puszczają.
Czytałem tylko o tym w tipach o podrozach więc nie wiem jak w praktyce to wygląda - ubierasz sie grubo do samolotu i cześć rzeczy ładujesz po kieszeniach... 3-4 kg - chocby ciezszych ubran - idzie zmiescic
Może przejdzie jak jedziesz prywatnie na wycieczkę. W podróży służbowej tak trochę głupio i nie wypada. Zwłaszcza, że po lądowaniu grafik jest z reguły tak napięty, że lecisz z wywieszonym jęzorem, żeby taxi Cie zabrała do klienta, więc nawet nie ma chwili, żeby się z tego rozodziać...
Tez o tym mysle.
Jezdziles po ciemku?
Tomcat, chyba coś Ci się przycieło 😉
22-09-2019 - Grójecka Dycha - 20km
1) Logistyka
W tym roku miejscówka nieco zmieniona. Starty przeniesione z Al. Niepodległości, na Armii Krajowej przy Rynku. 400-500m różnicy. Przyjeżdżamy do Biura na Sportową parę minut przed 9. Ola z dzieciakami zostają w aucie, ja bardzo sprawnie odbieram trzy pakiety. Decydujemy się podjechać do Rynku, żeby mieć nieco bliżej. W efekcie parkujemy na Pocztowej. Plus przyjeżdżania na zawody ze startującymi dzieciakami - zwykle jesteśmy wcześniej niż wszyscy inni, więc z parkowaniem nie ma problemu.
2) Wyścig
2a) Bieg Krasnali (nogi) - 100m - roczniki 2013 i młodsze
9:30. Tadzio o dziwo nie ma problemów ze startem. Zgadza się startować bez wydziwiania. Mantra “zabawa jest najważniejsza” zaczyna działać. Syn startuje z uśmiechem, kończy z uśmiechem. Odbiera medal i biegnie 100m w stronę powrotną, żeby pochwalić się mamie. Zaraz potem odpala “Grześka”, którego miał w pakiecie startowym: w końcu pakiet był tylko dla tych, którzy wzięli udział w biegu. Grunt to dobra motywacja ;).
2b) Rolki 100m - roczniki 2011-2012
10:15. Grześ jest na rolkach od pół godziny. W sumie ma swoje nowe rolki 2 raz na nogach. Fajnie widzieć, że czuje się w nich naprawdę swobodnie. Jak odbierałem pakiety wydawało mi się, że na liście było 6 chłopców. Na starcie ustawiło się 4. Postanowiłem odwrócić emocje. Zawsze towarzyszyłem Grzesiowi przy starcie, potem w połowie dystansu traciłem rachubę, który w zasadzie dojeżdża do mety. Tym razem pobiegłem sobie na finisz. Grześ przyjeżdża drugi. Jest moc, jest podium!
2c) Rolki 20km
Po startach chłopaków mamy chwilę czasu dla siebie. Idziemy na losowania rowerów i hulajnóg (nie udaje się 😉 ). Potem szybka szama - tradycją jest, że w Grójcu chodzimy na podróbę KFC = United Chickens. Potem Ola zabiera dzieciaki, a ja pomału przygotowuje się do startu.
Rolki założone, idę się rozjeździć. Chwilę krążę sam. Potem spotykam Joannę, gdy rozmawiamy podjeżdża Roman P., żeby się przywitać. Przybijając piątkę z Romanem orientuję się, że nie mam ochraniaczy na nadgarstki. 7-8 minut do startu. Wracam do samochodu, zabieram ochraniacze i znów jestem na miejscu.
Tam spotykam Joannę w towarzystwie Roberta. Szybka formowa sweet focia i w zasadzie nie ma czasu na nic więcej. Dopiero w drodze powrotnej samochodem do Warszawy uświadamiam sobie, że w zeszłym roku pomyliłem Roberta (wtedy jeszcze nie forumowicza) z Tomcatem. Szukałem wtedy dwumetrowego faceta na rolkach (czyli w rolkach 2,5m 😉 ), no to znalazłem. Ile mogło być takich na zawodach, no ile?
Podjeżdżam pod start. W biegu przekazuje jeszcze Oli kluczyki samochodowe. Od paru wyścigów startuje nieco bardziej z przodu. W tłumie wypatruję Pana Jerzego Morgallę. Jest zdecydowanie szybszy, więc gdyby coby udało się z nim załapać do jakiegoś pociągu, to byłby wyczyn. Wychodzi na to, że kolejny wyścig, w którym ustawiam się koło Janka Kopyta.
Mocny start. Przez 1km próbuję złapać Jerzego, oczywiście się nie udaje. Potem 0,5km ciągnę sam i nagle brak mocy. Totalne odcięcie. Czyżby było zbyt mocno? Co chwile wyprzedzają mnie inni, najpierw Pani Karolina Uryzaj ze Skate2City ze swoim mini pociągiem, potem Łukasz Paraszka (samotnie), kilku ludzi, których nie rozpoznaję… I nagle zaraz po wjeździe na Piłsudskiego (2,5km) mija mnie długi pociąg, do którego udaje mi się załapać.
W pociągu Panowie Marek Kowalski, Wojciech Stefaniak, Janek Kopyt i panie ze Skate2City: Karolina i Barbara. W końcu mam czas na chwilę oddechu, szybka analiza i już wiem co jest nie tak. Totalnie nie mogę oddychać. Słońce chyba rozpuściło jakieś skumulowane pokłady wydzieliny z nosa, bo jadę i autentycznie się duszę. To pierwszy wyścig w moim życiu, w którym zużyłam pół paczki chusteczek. “W asfalt” smarkać nie chciałem bo co innego, wysmarkać się komuś pod koła raz na 10-15km, a co innego walić glutami co chwilę… Ponadto nie wziąłem pulsometru i okularów. Ja nie wiem, chyba nigdy nie byłem tak rozkojarzony przed startem…
Pociąg zasuwał bardzo sprawnie, głównie tempo nadawał Pan Marek, czasem wymieniany przez innych. Z każdym okrążeniem pociąg obrastał w kolejne osoby. Jedynie 90 stopniowe zakręty, powodowały rozpad pociągu, który zbierał się znowu po kilkudziesięciu metrach. Z małymi przetasowaniami w kolumnie.
Na prowadzeniu byłem raz przez jakieś 500m, akurat w chwili, kiedy znowu nie mogłem złapać oddechu. Potem usłyszałem “zbyt wolno, zbyt wolno” i zaraz zostałem wyprzedzony przez Pana Marka lub Wojtka (już nie pamiętam). To jednak trochę ryje beret, jak przedstawiciele 60 i 70+ nie są zadowoleni z prędkości bądź co bądź młodego (?) faceta ;).
Na kilometr przed końcem pociąg poszedł w rozsypkę, podzielił się na mniejsze grupki i zaczęliśmy finiszować. Zostałem z tyłu, ale wjeżdżając na Armii Krajowej odzyskałem wigor i udało się jeszcze wyprzedzić 2 czy 3 osoby.
Kończę z wynikiem 00:43:31, na 48 miejscu open, jako 9 w M30. 44 sekundy gorzej niż w zeszłym roku
3) Wnioski:
a) Po wyścigu czułem się totalnie wypluty. Pierwszy raz w życiu jeździłem z takim katarem. Najgorsze, że przed wyścigiem nic nie zapowiadało, że wydzielina wręcz zaleje mi nos :(. Ciepło + wysiłek fizyczny chyba uruchomiły ten wodospad. Nie wiem ile z tego “wciągnąłem” w oskrzela. Mam nadzieję, że nie skończy się antybiotykiem, ale kaszel oczywiście się pojawił i oddycha się ciężko 🙁
b) Mimo gorszego wyniku czuje się bardzo wygrany. Założę się, że w zeszłym roku, z takim katarem nie dałbym rady wykręcić takiego czasu. Ten sezon to ogólna lepsza sprawność psychofizyczna. Choć sprawność chwilowa przez katar mega dołowała.
c) Do zapomnianych ochraniaczy na nadgarstki, okularów i pulsometru, trzeba doliczyć zapomniane kółka wyścigowe. Leciałem na moich zwykłych “miejskich” - na ja nie wiem co ze mną było przed tym startem.
d) Lubię Grójec. To był mój piąty start tam. Moja najdłuższa tradycja rolkowa. Z roku na rok te zawody są coraz lepiej zorganizowane. Ogromny szacun dla organizatorów. W 2011 zaczynali z 86 zawodnikami, w tym roku było to już 832 uczestników. W tym zapisanych 100 rolkarzy, 90 pojawiło się na starcie, 89 ukończyło. Oby tak dalej!
No to miales podobny problem do mojego, to pewnie przez pogode. Ja dzisiaj jak z krzyza zdjety.
moze za rok sie uda tam pojechac, jesli bedzie inny termin niz FOCH 😉
Gratuluje, czas bardzo dobry i miejsce tez
Ja rozkojarzxony jestem na kazdym wystepie. Nie wiem, zawsze mam ten problem. Jakis zdezorientowany, tak jakby ledwo wstal z łóżka
W sobotę byliśmy z Grzesiem na Rolkowisku.
Nie będzie typowej relacji, bo nie miałem czasu usiąść i spisać, a wrażenia już gdzieś uciekły. Dziwne zawody, pierwszy raz brałem udział w indywidualnych czasówkach.
U mnie 2x1100m: 2:30 + 2:33
U Grzesia 2x500m: 1:46 + 1:40
Grześ znowu "pudło". 2 w swojej kategorii wiekowej wśród amatorów.
U mnie 5 miejsce wśród zawodników. Byłoby pudło gdybym zmniejszył kółka i poleciał w amatorach. (Nie wierzę, że zmniejszenie kółek na tym dystansie zabrałoby mi 23sekund przewagi nad pierwszym amatorem). No ale mój podststawowy set to przecież 3x110 i to czyni ze mnie zawodnika w świetle regulaminu Rolkowiska.
Miałem małe przemyślenie na ten temat i zastanawiałem się, czemu ja się właściewie pcham jako "zawodowiec"? Jak przyszła wewnętrzna odpowiedź na to pytanie to aż "prychłem"...
Bo
a) Jak już jadę na zawody to wybieram możliwie najdłuższy dystans,
b) Najdłuższy możliwy dystans zwykle jest dla "zawodnikow",
c) Więc jak tu zostałem zaskoczony telefonem że nie mogę być i w klasyfikacji zawodniczej i amatroskiej to bez zastnowienia wybrałem "zawodniczą".
Przy rolkowisku a) nie wchodziło w grę, bo i zawdnicy i amatorzy mieli 2x1100m. Jednym słowem chciałem to mam. Następnym razem trzeba się bardziej wyczytywać w regulaminy, bo pamiątki z Decathlonu uciekają ;)...
06-10-2019 - 5. Otwarte Mistrzostwa Grodziska Mazowieckiego w Biegach Ulicznych i Nordic Walking - 5km
1) Logistyka
Starty dzieciaków zaczynają się o 10:00. Impreza mała i lokalna. Do tego do Grodziska mamy jakieś 25 minut autem. Obwodnica Warszawy i A2 w niedzielny poranek jak zwykle pusta. O 9:09 meldujemy się na miejscu, jako jedni z pierwszych.
Od razu wynajduję Pana Wojtka, prezesa Klubu Sportowego LIDER Grodzisk Mazowiecki, idę się przywitać i zapytać o rolki. “Czemu nie ma, czemu nie ma” . W odpowiedzi słyszę, że w Mistrzostwach Grodziska nie planowali, były w Biegach Rodzinnych, ale… na 2020 myślą bardziej o nartorolkach, nie wiadomo co z rolkami.
Z przykrością stwierdzam, że argumentom trudno odmówić logiki. Imprez dla nartorolkarzy w naszym regionie w zasadzie nie ma. Jedynie Rolkowisko w Warszawa-Wesoła, ale ono we wrześniu. Grodziskie Biegi rodzinne to kwiecień, czyli największa “konkurencja” jeśli chodzi o zawody rolkowe w Polsce. Wszyscy spragnieni ścigania na 6 czy 8 kółkach stawiają na większe imprezy - w tym roku Biegi Rodzinne weekendowo konkurowały z CM, Dzbanem Bernarda, oraz z torowym Tomaszowem Lubelskim. Warszawskich Stegien do tej listy nie wliczam, bo były w sobotę, więc dałoby się opędzić obie imprezy…Pożyjemy, zobaczymy - mam nadzieję, że rolki jednak zostaną i nie wstrzelą się w CM - bo plan na 2020 jest wrócić do Krakowa po 4 latach nieobecności.
Odbiór numerów bardzo sprawny. A do odebrania było ich sporo. Mój, Anieli, Tadzika i Grzesia. Sprawdzony sposób opisywania numeru z tyłu zaraz po odebraniu pozwala na uniknięcie pomyłek przy starcie.
Jest zimno. Kiedy wsiadaliśmy do auta termometr raportował 3 stopnie. W Grodzisku z rana było max 4. W termosach mamy kawę i herbatę z sokiem malinowym. Obowiązkowe kanapki. Poza tym Ola w jakiś magiczny sposób wyczarowała opakowanie delicji oraz prażynek w kształcie Reksia. Pod nosem śmieje się, że jesteśmy wzorem zdrowego odżywiania się przed zawodami.
Za pięć 10:00 opuszczamy budynek OSiR-u. I idziemy na start. Na dworze nieśmiało pojawia się słońce, jest minimalnie cieplej...
2) Wyścig
2a) Bieg na dystansie 200m - roczniki 2013-2018 - dziewczynki.
Punkt 10:00 ustawiam się z Anielą i Tadziem na starcie. Okazuje się, że oddzielnie startują dziewczynki oddzielnie chłopcy. Odsyłam Tadzia do mamy. Aniele najmłodsza wśród uczesników. 3… 2… 1… Wystrzał startera. Jakieś dziecko, rok starsze od Anieli mega się wystraszyło tego huku. Biorę córkę za rękę i biegniemy.
Jest mega. Aniela tupta i biegnie, biegnie i tupta. Ma 1,5 roku. Byłem pewny, że za chwilę się zmęczy i będę musiał wziąć ją na ręce. Dobiegamy do zawrotki 100m. Aniela cały tylko za rączkę. Bardzo przygląda się dziewczynce od startera, która raz jest z przodu raz z tyłu ale cały czas płacze. Dobiegamy do mety, Aniela przedostania z czasem 03:40, całość na swoich nogach - mega zmęczona i chyba nie ogarnia co się właśnie wydarzyło. Za to zaraz pojawia się uśmiech na twarzy, kiedy zakładają jej na szyję pierwszy prawdziwy medal.
Nie pozwala go ściągnąć przez parę najbliższych godzin. Podobnie jak numeru startowego z kurki. Jej i już!
2b) Bieg na dystansie 200m - roczniki 2013-2018 - chłopcy.
Czas na Tadzia. Wygląda na jednego z młodszych, mimo, że rocznik 2015. 3… 2… 1… i poszli. Tu nikt się startera nie boi, same dzielne chłopaki. Startują dość mocno. 100m = zawrotka. Tadzio przedostatni. Na 150m ewidentnie opada z sił i daje się wyprzedzić. Przybiega ostatni z czasem 01:13 ale z uśmiechem na ustach. I o to właśnie chodzi.
2c) Bieg na dystansie 400m - roczniki 2010-2012.
Dystans Grzesia startuje o 10:15 (najpierw dziewczynki). Mamy chwilę czasu. Idę z nim do skrzyżowania, żeby pokazać mu gdzie ma biec. Denerwuje się na mnie bo przecież on wie.
W tym biegu dzieciaki znikają za winklem i nie widać ich biegu przez 200m. Można obserwować pierwsze i ostatnie 100m.
Kategoria wiekowa ułożona tak, że Grześ jest w najmłodszym roczniku. Sygnał startu. Dzieciaki zabiegają sobie drogę i przepychają łokciami. Na 100m Grześ przed ostatni. Na 300m w zasadzie tak samo. Przybiega na metę z czasem 1:51 z 3 sekundową przewagą nad ostatnim chłopakiem i z 15 sekundami straty nad poprzedzającym. Bardzo z siebie zadowolony, że nie było ostatni.
2d) Bieg główny na dystansie 5km.
Jest nas niewielu 23 osoby. W zasadzie to spodziewałem się takiej liczby jak tylko zobaczyłem, jak są ustawione maty do pomiaru czasu, które leżały tylko na 1/2 szerokości drogi.
Start o 10:45. O 10:35 spotkam kolegę, którego namówiłem na bieg. Przychodzi bez stroju - niestety padło mu gardło i mówi, że nie da rady pobiec. Całkowicie rozumiem - jest zimno i sam zaczynam się bać o swoje.
Startujemy zgodnie z harmonogramem. Już po sygnale orientuję się, że nie wziąłem pulsometru. Znowu! Start z końca. Początkowo biegnie mi się dobrze, w zasadzie nie trzeba się przepychać przy wyprzedzaniu - w końcu 23 ludzi to nie tłum.
Na 1,5km zaczynamy czuć pierwsze oznaki zmęczenia, ale jeszcze nie ma tragedii. Gorzej jest na 3,5km, tu zaczyna brakować oddechu. Wychodzi czwartkowe krwiodawstwo - widać organizm jeszcze się nie otrząsnął.
Na szczęście zrównuje się ze mną jeden z uczestników i coś zagaduje. Bardzo pomogło bo myśli od razu przestały się skupiać na tym co jest nie tak i pobiegły w stronę konwersacji. Śmiesznie, pierwszy raz zdarzyło mi się rozmawiać podczas biegu. Co prawda pół zdaniami i między jednym haustem powietrza a drugim, ale zawsze.
W pewnej chwili gość zauważa, że popatrzyłem na zegarek. Pyta czy kontroluje tylko czas, czy może też tempo. No to podaje mu nasze chwilowe 5:18min/km: on stwierdza “nie tak źle” a ja aż prawie staję w wrażenie. Czyli jest mi źle, ledwo dycham do tego gadam bo mi to pomaga nie myśleć o tym, że jest mi źle i jeszcze utrzymuje 5:18 min/km. Brawo ja!
Na ostatnich 200m mój interlokutor wyciąga nogi i wyraźnie mnie wyprzedza. On miał siły na finisz, ja nie. Przybiegam jako 12 (11 mężczyzna) z czasem 00:24:54. Czyli średnie tempo prawie dokładnie 5min/km. Brawo, brawo ja!
3) Wnioski:
a) Grodziskie zawody dla moich dzieciaków są bardzo wymagające. Nie dość, że biegowe to jeszcze na dystansach, jakich Grześ zwykle nie robi wyścigowo nawet na rolkach. Tym bardziej cieszą ich uśmiechnięte twarze na mecie.
b) Bieganie po honorowym krwiodastwie krwii to nie jest to co misie lubią najbardziej. Niby krew oddawałem w czwartek. W piątek śmigałem normalnie na rolkach (praca->dom). W sobotę zarzuciłem wieczorne ćwiczenia, ale bez szaleństw. Niedzielne zawody pokazały, że piąta strefa tętna (a wiem, że miałem piątą, bo biegając, zawsze mam piątą 😉 ) jakoś nie bangla z całością. Dla mnie ważny wniosek i nauka - następnym razem minimum tydzień przerwy od zawodów.
c) 10/12 celu każdy miesiąc z zawodami wykonany. W planach jeszcze co najmniej 3 imprezy. “Niestety” wszystkie biegowe. Październik to ostatni bieg z cyklu Botanicznej Piątki. W listopadzie zapisany już jestem na Bieg Stulecia (5km). W Grudniu muszę wybrać jakiś Bieg Mikołajów. I kolejny cel roczny będzie odhaczony.
Od Rolkowiska chodzą mi po głowie nartorolki. W sumie pierwsza myśl, "a może bym spróbował" pojawiła się po Wejherowie, ale to była taka luźna myśl. W Wesołej miałem możliwość przymierzyć, ale zaniechałem: za dużo się działo, Grzesio na głowie, nie w smak mi były testy sprzętu...
Dziś podczas przerwy w pracy zacząłem szukać sklepów stacjonarnych i... NIE MA w Warszawie... 2 milionowe miasto i nie ma sklepu do którego można pojechać i przymierzyć nartorolki :woohoo:
Na Rolkostradzie pogadałem z polskimi producentami sprzętu i zadałem pytanie: nie mam nic, jestem zielony, chcę średniej klasy sprzęt... ile muszę mieć w portfelu? Rzucili coś koło 1100-1200 PLN. Moim zdaniem trochę zaniżyli ale i tak trochę słabo jak na "testy"...
Na przeciw wyszedł "Warszawski Festiwal Młodzieży" i akcja "Nartorolki dla każdego". 12 października TN Biegówki organizuje na Rolkostradzie testy nartorolek. Wystarczy się zapisać... Co prawda w formularzu musiałem wpisać wiek spoza zakresu bo max był 26, ale co tam, dopisałem "ciągle Młody"... Tak więc w końcu. W sobotę będzie chrzest bojowy. Zobaczymy co i jak :D...
"ciągle Młody"... Tak więc w końcu. W sobotę będzie chrzest bojowy. Zobaczymy co i jak :D...
Jeeeeedziesz 🙂
Forum nie było, a u mnie same sukcesy.
Oficjalnie zamknąłem sezon rolkarski - w sensie zrealizowałem wszystkie rolkowe cele na ten rok:
- 200km w Wejherowie - pisałem, zdawałem relację. Fajnie, że się udało, zwłaszcza, że przez najbliższe lata w warunkach zawodów pewnie w Polsce takiego eventu się nie znajdzie.
- 2700km w roku na rolkach - pierwotnie miało być 2600, potem 2650, a potem dążyłem do 2700km. Dystans urósł i udało się zaliczyć i to z palcem... Skoro z palcem to może cel zbyt mały? Muszę napisać, że zdecydowanie nie. Pogoda w tym roku sprzyjała. Wejherowo pomogło. 2700km złamałem 12.X.2019. Czyli dokładnie 10 dni temu.
- każdy "miesiąc z zawodami" - jedyny cel częściowo nie związany z rolkami. Już 10/12 zaliczone. Zawody na listopad i grudzień zaplanowane i opłacone. Grudzień mnie trochę przeraża bo będzie bieg 10km - ostatnio taki dystans robiłem 11.11.2018, od tamtego czasu raczej "piątki". Najwyżej sobie zdechnę po drodze i dotruchtam.
Tyle rolkowo.
Poza rolkowo, to wkręciłem się w nartorolki. Jestem w połowie 14h kursu, a wkręciłem się tak, że kupiłem sobie swój sprzęt i wczoraj go testowałem. Fajnie trafiło, bo akurat w "mentalną pustkę" po zrobieniu 2700km...
Do tego gdzieś na przełomie 1 i 2 kwartału pojawiła się myśl, żeby zostać krwiodawcą. Decyzja przesunięta na "po sezonie startowym", w sensie startach rolkowych. Wspomniałem już o oddawaniu krwi w relacji z 5. Otwartych Mistrzostw Grodziska Mazowieckiego w Biegach Ulicznych i Nordic Walking, ale nie wspomniałem, że było to jeden z moich celi. No to wspominam teraz...
Cele na 2020? Klarują się, ale z ogłaszaniem poczekam na grudzień, jak już sobie pobiegam we wszystkich zaplanowanych zawodach i 2019 zamknę definitywnie. 😀
Ostatni post: Rolki inline alpine/skate to ski Najnowszy użytkownik: ezekielgranata Ostatnie posty Nieprzeczytane Posty Tagi
Ikony forów: Forum nie zawiera nieprzeczytanych postów Forum zawiera nieprzeczytane posty
Ikony wątków: Bez odpowiedzi Odwpowiedzi Aktywny Gorący Przyklejony Niezaakceptowany Rozwiązany Prywatny Zamknięte