Zawody rolkowe 2019
Pokonaj Focha – w tym roku tylko na rolkach, jakoś tak wyszło 😉 Staruje dość szybko, oczywiście na tyle, na ile pozwalają warunki, a gęsto na starcie było. Na początku jest lekko pod górkę, więc nie ma problemu – robi się miejsce. Później lekki zjazd i pierwszy ostry skręt w lewo. Tu małe zaskoczenie, bo nagle przede mną zrobiła się ściana ludzi, do której gwałtownie się zbliżam. Część osób jeszcze przed zakrętem zwalnia, hamując t-stopem. Wciskam się pomiędzy dwie takie osoby i biorę zakręt nie wytracając za bardzo prędkości. Dopiero na tej prostej można spokojnie porozglądać się za kimś, kogo można się złapać. Jakoś jednak nikogo takiego nie znajduje – część pruje szybciej, część wolniej. Czuję jednak, że nie jestem sam i za sobą kogoś mam, więc biorę prowadzenie na siebie i jedziemy. Warunki super, jedzie się szybko. Na kolejnym zakręcie ktoś przed nami się wywraca, ale udaje się go bezpiecznie ominąć. Prowadzę nasz pociąg przez pierwsze okrążenie, na drugim dostaje zmianę od Marysi, 17-letniej dziewczyny, która ze swoją koleżanką siedzą mi na plecach. Po skończeniu drugiego okrążenia daję jej zmianę i ponownie jestem na przodzie grupy. Pod koniec trzeciego okrążenia doganiamy niewielki pociąg przed nami i z nim się łączymy. Dwa kolejne okrążenia jadę w środku pociągu, są pewne roszady, osoby będące za mną wbijają się bliżej prowadzącego, m.in. dziewczyny. Bezpośrednio za mną jedzie Paweł i chyba tak już było do końca. W pewnym momencie widzę Wojtka, i tak się zastanawiam, czy też tylko chce zmienić pozycje w grupie, czy ma plan się oderwać. Jestem przygotowany, aby jeśli popruje dalej wyskoczyć do niego. Ostatecznie wpuszczam go przed siebie. Pod koniec czwartego okrążenia, na ostatniej długiej prostej przed metą, która tym razem była zaraz za zakrętem, miałem plan wyskoczyć z pociągu na przód i nieco go pociągnąć, ale ktoś mnie z grupy uprzedził, zrobiło się tylko małe przetasowanie na początku składu. W sumie dobrze, chodziło o podkręcenie tempa. Zasadniczo tak też przejechaliśmy całe piąte okrążenie. Przed nami szósta, ostatnia pętla. Po przekroczeniu linii startu/mety, na odcinku pod górkę przyciskam i wyskakuję z grupy, słyszę tylko jak ktoś woła, aby dołączać do mnie. Ja już się nie oglądam za siebie, skupiam się na pierwszym zakręcie, ale wiem że za mną ktoś jedzie. Prowadzę jeszcze całą następną długą prostą i część kolejnej. Dopiero przed trzecim zakrętem ktoś z tyłu woła aby cisnąć, bo to już koniec. Faktycznie wyskakuje przede mnie jakiś chłopak, na zakręcie wyprzedza mnie też Marysia, co mnie dodatkowo motywuje, bo o ile bardzo jej i generalnie młodzieży kibicuje, to staram się jeszcze jakoś nie dać się jej pokonać - póki co 🙂 W połowie ostatniej prostej słyszę jak ktoś mnie jeszcze woła po imieniu, abym dawał do przodu, to Rafał, który mnie wyprzedza. Idę za nim, udaje się nam wyprzedzić jeszcze jakieś osoby przed nami, w tym Marysię. Ostatni ostry zakręt i na metę wpadam pół sekundy za Rafałem. To był jak dla mnie naprawdę szybki wyścig. Czas ubiegłoroczny poprawiony, co było moim celem. A to, że jest prawie o minutę lepszy, to już w ogóle super. Ta jazda wymagała jednak całkowitego skupienia na pociągu, tak naprawdę to prawie nikogo nie widziałem z dublowanych zawodników, tzn. nie było czasu na przyglądanie się, machanie do znajomych, czy doping. Sporo też jechaliśmy środkiem trasy, gdzie najczęściej były studzienki kanalizacyjne. O ile początek składu mógł je sobie spokojnie omijać, to w środku grupy już to takie proste nie było. Niemniej był to naprawdę dobry wyścig. Oby takich więcej. Ze swej strony dziękuję Wam za wspólną jazdę, jak również za spotkania w trakcie samej imprezy.
No bo Marysia wymiata, a nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa! 🙂
Graty za wyścig!
Zrobię co w mojej mocy, abyś na Błoniach też kiedyś musiał się spiąć żeby dogonić 😉
(a przynajmniej tak sobie obiecuję :laugh: )
PS. Ale nie wstrzymuj oddechu :laugh:
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Dzioeki za relacje, zaraz leca do Ciebie zdjecia 🙂
Niemniej był to naprawdę dobry wyścig. Oby takich więcej.
Taaaa, zrobil jedna konkurencje, a zdobyl 4 medale B) :side: :whistle:
Ja tam juz tego pana nie doganiam i mu zycze coby roznica byla coraz wieksza 🙂
Sa wyniki. Szkoda ze kategorie wiekowe... No i czas netto i brutto
https://sport-timing.pl/pomiar-czasu/content/uploads/2019/09/06-rolki-10-000m.pdf
Gratulacje wszystkim, którzy brali udział. Seba dzięki za relację, czekam na resztę. Rolki były jako pierwsze? Czy one to któreś z kolei lecą?
Sa wyniki. Szkoda ze kategorie wiekowe...
Wg tych wynikow powinienem oddac ten puchar :sick: :pinch: :silly:
Jest też open dla K i M.
https://sport-timing.pl/pomiar-czasu/content/uploads/2019/09/07-open-roli-10-000m.pdf
Generalnie podczas dekoracji całe podium z open nie było uwzględniane w kategoriach wiekowych.
Tak się zastanawiam, jak ktoś, kto przyjechał na metę zaraz za mną ma lepszy czas netto?
Z inności bo prawie padłem. Już wiem, czemu Berlin dał "w miarę" koszulkę finiszera. Bo, bo... :huh: :dry: 😆 ...bo medal będzie taki :silly: :woohoo: :laugh:
Generalnie podczas dekoracji całe podium z open nie było uwzględniane w kategoriach wiekowych.
Tak się zastanawiam, jak ktoś, kto przyjechał na metę zaraz za mną ma lepszy czas netto?
Tak, tak. Jak ktoś ma puchar za open, to nie jest dekorowany w kategorii. Spoko loko luz 🙂
Jeśli klasyfikacja jest wg netto to potrafi się zmienić taktyka np. na wyścigach rowerowych nikt się nie pcha do przodu, bo łatwiej jest dogonić, a potem się wieźć na kole 😉
Generalnie jeśli ktoś kto jest tuż za Tobą dużo później przekroczył linię startu to wygrywa. 😉
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
My własnie dojechaliśmy do domu - mieliśmy jeszcze małą przygodę z autem ale na szczęście bez dużych problemów.
Jutro napisze relacje.
Pomiar czasu PORAŻKA! Dodali mi 5 minut :pinch:
Ale o tym w pełnej relacji B)
Pomiar czasu PORAŻKA! Dodali mi 5 minut :pinch:
Ale o tym w pełnej relacji B)
A ja właśnie miałem dopytywać co i jak, bo z czasów wynikało, że strasznie lajtowo sobie jechałeś...
Pomiar czasu PORAŻKA! Dodali mi 5 minut :pinch:
Ale o tym w pełnej relacji B)A ja właśnie miałem dopytywać co i jak, bo z czasów wynikało, że strasznie lajtowo sobie jechałeś...
Na liście mnie nie uwzględnili - tak jakby czipa pomiar nie złapał. Byłem to wyjaśniać - 10 minut szukali mnie na zdjęciach. Znaleźli moje zdjęcie a na nim przede mną faceta z innym numerem, którego czas złapało. Poklikali, pomierzyli na ekranie i wpisali mi czas tego faceta (tzn Jego numeru startowego) + 1,5 sekundy. Kompletnie o tym nie pomyślałem wtedy, ale gdy ja finiszowałem to ten facet miał jeszcze jedno kółko do przejechania.... Razem ze mną było jeszcze kilka osób, których też nie złapali. No i gdzieś już czytałem że taki sam problem był wśród dzieci... No sorry ale porażka 🙁
No to jedziemy z tematem B)
O FOCHu myślałem już od kilku lat ale dopiero teraz udało mi się tam wybrać. Z Gdyni to spora wycieczka, którą udało się połączyć z małym urlopikiem.
Na miejscu byłem ze sporym zapasem czasowym bo już około 10:00 idealnie by się rozejrzeć, połazić, popatrzyć. Odbiór pakietu - bardzo bogatego :laugh: czipsiki omnomnom kocham czipsiki :woohoo:
Zapakowany byłem na wersje temperaturową niską - pełen plecak ciuchów a tutaj pogoda rewelacyjna! Ciepło, delikatny wiatr, piękne bezchmurne niebo... ideał 😛
ROLKI:
Szybkie 2 kółka na rozpoznanie trasy - bardzo fajna :laugh: Asfalt miły i przyjemny, kilka studzienek ale ogólnie 4+
Na starcie ustawiłem się trochę za bardzo z tyłu i dość mocno mnie przyblokowali i opóźnili, przez co nie udało mi się wskoczyć w żaden z pierwszych pociągów... Starałem się mocno to nadrobić i chyba się przeliczyłem bo w rejonie 3 okrążenia dopadła mnie palpitacja serducha, które dosłownie chciało wyskoczyć z piersi :unsure: Trochę mnie to spowolniło ale po odzyskaniu oddechu dalej rura do przodu 😆 Stracha napędził mi też pierwszy zakręt po starcie, którego wziąłem na dużej prędkości i to jeszcze w dość licznym gronie dookoła i ostro mnie tam wyrzuciło - ale wszystko pod kontrolą... jednak kolejne podejścia wchodziły trochę asekuracyjnie. Jak zawsze staram się trzymać rezerwę na mocny finisz i tak było również tutaj - długa prosta przed ostatnim zakrętem w lewo przed startem mocny rozpęd, zakręt na szybkości i sprint do mety. Udało mi się tam wyprzedzić Andree, który całą trasę doskonale sobie radził :cheer: Na metę wpadłem z czasem około 23:30 - nie umiem powiedzieć dokładnie ile bo liczyłem na oficjalny pomiar czasu (i się przeliczyłem :angry: ) i nie wyłączyłem w porę zegarka...
Szybkie ogarnięcie płuca, powrót na parking, lekki odpoczynek i czas na 2 kółka 👿
ROWER
To moje pierwsze zawody rowerowe EVER :laugh: Nigdy nie jeździłem w takich zawodach, w takim tłoku, w takiej grupie - przyznaje się, że miałem duże obawy jak będzie na zakrętach, jak będą się ludzie zachowywać na trasie... głowa była niespokojna.
Asekuracyjnie ustawiłem się bliżej końca z buforem bezpieczeństwa. Start odbywał się falami - o czym nie wiedziałem aż do chwili startu :unsure: myślałem, że cała masa ruszy jednocześnie...
Pierwszy zakręt oczywiście w dużym tłoku i z duszą na ramieniu poszedł sprawnie... Potem już tylko opanowanie stresu i jazda! Próbowałem draftingu ale nie potrafię na rowerze - nigdy tego nie robiłem :unsure: Widziałem, że parę osób jechało na moim kole - nie przeszkadzało mi to. Cały czas asekuracyjnie zerkałem za siebie, żeby nikomu nie zajechać na zakręcie itp... strach był :blink:
Również tutaj rezerwa mocy na finisz i po nawrocie 180 stopni ostry sprint do mety, gdzie udało mi się wyprzedzić jeszcze kilku zawodników :woohoo: Ostatecznie wpadam na metę z czasem 17:37 netto / 18:00 brutto
Po raz kolejny szybki rest i czas na bieg
BIEG
Zacznę o tego, że NIE BIEGAM :laugh: To co się tu działo nazwałbym raczej świńskim truchtem niż biegiem :whistle: :silly: Nogi zmęczone, płuco w dupie... doczłapałem się do mety i na dodatek z bólem kolana 😛
Tu nie ma się czym chwalić ani opisywać... biegłem swoje prawą stroną drogi, wszyscy mnie mijali jak chcieli i to bez większego wysiłku... Resztka mocy na przyśpieszenie na finiszu i koniec... 29:47 netto / 29:56 brutto
PODSUMOWANIE
Pierwszy raz startowałem w tego typu łączonej imprezie i nie wiedziałem czego się spodziewać po swoim organizmie... Wzrósł mój szacunek do triatlonistów 🙂
Organizacyjnie bardzo dobrze przygotowane zawody. Jedyny minus (ogromny) dla pomiaru czasu, ale wiem, że to niezależny od organizatora twór. Na chwilę obecna na pewno wracam w przyszłym roki B)
overall time: około 1h 11m
Piszę około bo nie wiem ostatecznie jak dokładnie wyszły te rolki.
Będzie co poprawiać :woohoo:
Dziękuję za wspólną zabawę!
Fajnie było się z Wami spotkać :woohoo:
Fasol, miałeś poniżej 23:30. Ja miałem 23:28, a Ty wjechaleś troszkę szybciej. Myślę, że było około 23:27.
Z tym pomiarem czasu to trochę kiepsko...
Fasol, miałeś poniżej 23:30. Ja miałem 23:28, a Ty wjechaleś troszkę szybciej. Myślę, że było około 23:27.
Z tym pomiarem czasu to trochę kiepsko...
23:30 ja miałem.
W 2016 i 2018 był Datasport. Chyba było lepiej? Ktoś pamięta?
W 2017 sts-timing.
Sport-timing za mojej pamięci pierwszy raz.
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Najlepiej bylo w Skawinie w maju 2018. Wyniki online kilka godzin po zawodach. do tego nie w PDF, jak to tez bylo w Katowicach. Czip byl naklejony na kasku i chyba tez na numerze startowym w Skawinie w 2018 roku. Bardzo dobry i dikladny pomysl.
Najlepiej bylo w Skawinie w maju 2018. Wyniki online kilka godzin po zawodach. do tego nie w PDF, jak to tez bylo w Katowicach. Czip byl naklejony na kasku i chyba tez na numerze startowym w Skawinie w 2018 roku. Bardzo dobry i dikladny pomysl.
Nie znam się, ale podejrzewam, że cena też mogła być dokładna.
- Dziś robimy czego innym się nie chce, a jutro czego inni nie potrafią.
Ostatni post: Kicking asphalt 2025 Najnowszy użytkownik: alvaroroepke99 Ostatnie posty Nieprzeczytane Posty Tagi
Ikony forów: Forum nie zawiera nieprzeczytanych postów Forum zawiera nieprzeczytane posty
Ikony wątków: Bez odpowiedzi Odwpowiedzi Aktywny Gorący Przyklejony Niezaakceptowany Rozwiązany Prywatny Zamknięte